Notes nastolatki

Już od dawna uwielbiam czytać. Są to głównie książki fantasy. Lubię ich oryginalny klimat oraz podróż w odległy świat pełen niespodzianek i niepewności, jednak w tym artykule zajmę się zupełnie innym gatunkiem. Postanowiłam, że wyróżnię top 10 moich ulubionych powieści obyczajowych.

 

Moje top 10 książek obyczajowych




„A very large expanse of sea” – Tehereh Mafi


Moja ocena: 10/10
    Dosyć rzadko książki obyczajowe wywierają na mnie tak dobre wrażenie jak zrobiła to ta pozycja. Powiedziałabym nawet, że to moja ulubiona książka z tego gatunku zaraz po „Złodziejce książek”. Nie sądziłam, że będzie ona tak poruszająca i tak bardzo mnie wciągnie. Opis nie za powiada wielkich fajerwerków i brzmi dosyć typowo i nudnie, a jednak książka okazała się genialna. Opowiada historię nastoletniej muzułmanki Shirin, która ma dosyć bycia postrzeganą przez stereotypy. Jest zmęczona nieprzychylnymi spojrzeniami i niestosownym zachowaniem rówieśników. Praktycznie nie rozmawia z nikim w szkole, jednak gdy poznaje Oceana, staję się on wyjątkiem… (tutaj możecie ją kupić w języku angielskim)

If the decision you’ve made has brought you closer to humanity, then you’ve done the right thing.

 



 „Geekerella” - Ashley Poston


Moja ocena: 10/10
Elle Wittimer jest geekiem, a jej całe życie to Starfield, klasyczna seria science fiction. Kiedy dziewczyna dowiaduje się o konkursie na cosplay do ukochanego filmu, musi wziąć w nim udział. Z oszczędnościami z pracy w food trucku Magiczna Dynia i w starym kostiumie ojca, Elle wyrusza w podróż zdeterminowana, by wygrać. Nie spodziewa się jednak, że poza walką o pierwsze miejsce w konkursie, przyjdzie jej stoczyć bitwę o czyjeś serce.

Ta pozycja to przede wszystkim książka obyczajowa, jednak to co mnie skłoniło do jej przeczytania to magiczny klimat, który stwarza podobieństwo historii Elli do klasycznej baśni o Kopciuszku.

Spójrz w gwiazdy. Obierz kurs. Leć.



Kolejna pozycja to książki Kasie West. Ne potrafię wybrać jednej. Wszystkie jej powieści są świetne. Po prostu są napisane w tak cudowny sposób, że czyta się je z wielką przyjemnością. Tutaj znajdziecie moją opinię na temat jej ostatniej książki.




Seria „Promyczek” - Kim Holden

Moja ocena 10/10
    Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Jest to niezwykle poruszająca historia i konkretny wyciskacz łez. Ta pozycja wciąga i miażdży swoją szczerością.

Przeżywajcie każdy dzień, jakby był Waszym ostatnim. (...)Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę.




„Dzień ostatnich szans” – Robyn Schneider


Moja ocena 9/10
Lane jest ambitnym siedemnastolatkiem, który ma zaplanowaną przyszłość – jest w niej miejsce na prestiżowy uniwersytet, ale nie na chorobę. Mimo zdiagnozowania u niego lekoopornej gruźlicy postanawia żyć, jak gdyby nic się nie zmieniło. Pobyt w ośrodku dla chorych Latham House traktuje jak przymusowe wakacje. Sadie na przekór chorobie beztrosko chwyta każdy dzień. Dla wielu osób ośrodek jest jak więzienie, ona znalazła tutaj swoje miejsce. Tu stała się artystką, która wraz z przyjaciółmi stworzyła małą, bezpieczną przystań. Znajomość z Sadie pomoże Lane’owi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie priorytety są zupełnie inne.

Mimo, że „Dzień ostatnich szans” porusza trudny temat, książkę czyta się bardzo szybko. Autorka stworzyła grono sympatycznych bohaterów, którzy żyjąc na krawędzi swojego życia, odizolowani od reszty świata, starają się korzystać z każdego dnia najlepiej jak się da, bez względu na wszystko. Ważną rzeczą, która odróżnia tą powieść od innych książek z gatunku young adult, opowiadających o podobnych kwestiach, jest idealny balans pomiędzy przytłaczającą świadomością choroby i przemijania, a dowcipnymi i błyskotliwymi przemyśleniami bohaterów, które głęboko zostają w pamięci czytelnika.

Dotarło do mnie, że nie miałem życia, tylko plan na życie.

 


„Morze spokoju” – Katja Millay


Moja ocena: 9/10
Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuściła ten świat, aż w końcu, gdy chłopak miał 17 lat, nie został mu już nikt. Teraz, wszystko czego Josh pragnie, to to, aby ludzie pozwolili mu zostać samemu, ponieważ gdy Twoje imię jest synonimem śmierci, każdy ma tendencję do pozostawienia Ci Twojej własnej przestrzeni.

Po tej książce nie spodziewałam się, że tak bardzo mi się spodoba. Nie miałam do niej wielkich oczekiwań i nie myślałam, że kryje w sobie tak cudowną historię. Daje do myślenia i dogłębnie porusza, więc jeśli lubicie taki typ książek to zdecydowanie polecam.

 

Czasami łatwiej udawać, że wszystko jest w porządku niż zmierzyć się z faktem, że nic nie jest takie, jakie powinno, ale nic nie możesz z tym zrobić.

 


„Indeks szczęścia” – Julie Israel

Moja ocena 10/10
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem. Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „Ty”. Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list. Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach?

- Ból […] - jest jak dobra zabawa: przychodzi i odchodzi. Nie możesz nic na to poradzić. Ważne jest... - […] - żeby brać każdą chwilę taką, jaka jest.


 


„Milion odsłon Tash” – Kathryn Ormsbee

Moja ocena: 9/10
Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty. Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy Nieszczęśliwe rodziny”. Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy. Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?

Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.





„Rupieciarnia na końcu świata” – Agata Mańczyk


Moja ocena: 10/10
Maryla musi się przenieść z Warszawy do rodzinnej miejscowości matki – Tomaszowa. Dziewczyna buntuje się przeciwko temu pomysłowi – nie chce opuszczać miasta, które lubi, szkoły i przyjaciół. Ale nie ma wyjścia. Nie wie jednak, że przeprowadzka to dopiero początek kłopotów. Marylę czeka spotkanie z babcią i prababcią, które wydają się jej nienawidzić, choć widzą ją po raz pierwszy, a także nowa szkoła i walka o wpływy z lokalną gwiazdą. Okazuje się, że jest także mroczna rodzinna tajemnica do odkrycia...

To nasz szesnasty dzień w Tomaszowie. Powinnam właściwie powiedzieć: w Tomaszowie - tej dziurze zabitej dechami, do której nawet diabeł nie zagląda, bo umrzeć z nudów byłoby poniżej jego godności.

 



„Złodziejka książek” – Markus Zusak

Moja ocena: 10/10
Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze…

Ten klasyk to zdecydowanie must-read dla każdego czytelnika. Jest to zdecydowanie najbardziej niekonwencjonalna książka jaką czytałam i żadna jak dotychczas nie wywarła na mnie tak mocnego wrażenia.

Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.





To już wszystkie pozycje, które przygotowałam, a jeśli chcecie poznać moje top książek dla piętnastolatki zapraszam tutaj.

Szukaj...

O mnie

Jestem nastolatką ciekawą świata. Lubię czytać książki i śpiewać.
W wolnych chwilach uczę się grać na pianinie.